Witaj!
Nazywam się Anna Reszczyńska.
Jako pielęgniarka z ponad 20-letnim doświadczeniem wiem dobrze, że zachodnia medycyna nie zawsze przynosi ulgę w bólu i lęku. Zdarza się, że lekarze rozkładają ręce.
Pacjent zostaje wówczas sam. Spotyka się tylko z grzecznym współczuciem, a nie z prawdziwym zrozumieniem. Co tylko pogłębia w nim lęk, poczucie samotności i stres. Ten związany z kolejnymi zabiegami i pobytami w szpitalu. I ten związany z mierzeniem się z uporczywym bólem.
Jestem tu, by powiedzieć Ci, że nie musisz cierpieć. Wciąż można wiele zrobić, by zawalczyć o Twoje zdrowie. Łączę medycynę konwencjonalną i niekonwencjonalną. Jestem pielęgniarką i sanomentologiem. Mam wiele narzędzi, by Ci pomóc.
Praca z klientami
i prowadzenia sesji sanomentologicznych?
ODWAGA
SZACUNEK
KONKRET
Moi klienci stoją przed ogromnym wyzwaniem w swoim życiu. Niezależnie od tego, czy chodzi o pokonanie bólu, z którym lekarze nie mogą nic zrobić, czy pobyt w szpitalu lub zabieg, którego panicznie się boją. W takich chwilach nie pomoże im wysłuchiwanie filozoficznych przemówień, które nic nie zmieniają. Potrzebują konkretnej pomocy. W mojej ofercie mam więc tylko to, co daje realny efekt.
ZMIANA
ŚWIADOMOŚĆ
Moje
uprawnienia i certyfikaty
Jak zaczęłam łączyć pielęgniarstwo z sanomentologią?
Wyobraź sobie pielęgniarkę, która nie może podnieść ręki. Bo tak ją boli. Pracuje z ludźmi. Niejednokrotnie dźwiga ciężkie rzeczy. A rękę ma trochę sprawną, trochę nie. I to prawą.
Czy zna się na medycynie zachodniej? Ma z nią kontakt na co dzień. Czy korzysta z pomocy lekarzy? A owszem.
Badania wykazują zapalenie mięśnia, bicepsa. Więc bierze przypisane tabletki przeciwzapalne. Nic nie dają. Lekarz zaleca zastrzyki. Też bez efektu. Jedynym rozwiązaniem jest operacja. A to wiąże się z bólem pooperacyjnym. I długą rekonwalescencją. Okazuje się, że ma być wyłączona z życia zawodowego i domowego na długi czas. A takie rozwiązanie jest dla niej nie do przyjęcia.
Zachodnia medycyna nie daje jej alternatyw. Szuka więc innych metod na własną rękę. Stosuje masaże, różnorodne zabiegi jak nagrzewanie i nic. Czy się poddaje? Nigdy. Choć radzą jej, by nauczyła się żyć z bólem. Lub ładowała w siebie tony lekarstw.
Ta sama pielęgniarka ma nie do końca zdrową sytuację życiową. W pracy przy pacjentach spokojna, cierpliwa. Lecz w domu wybucha gniewem, zieje wściekłością. A potem zgadza się na wszystko, byle uniknąć kłótni z mężem.
No niezdrowo.
Wie dobrze, że ma niskie poczucie wartości. Że nie podoba się sobie. Więc w końcu trafia na metodę pracy bezpośrednio z emocjami, z podświadomością. Korzysta z niej bez wielkich nadziei. W końcu tylu jest w sieci naciągaczy. Wiadomo.
Już po pierwszej sesji jest nagle spokojna, rozluźniona. Słucha więc kolejnych z wielką pasją, ciekawa efektów.
Półtora miesiąca później ból ręki znika. Był i go nie ma. Jest w szoku. Patrzy też na siebie znacznie bardziej życzliwie, podoba się sobie. Zaczyna stawiać spokojnie zdrowe granice i nie pozwala ich przekraczać nikomu.
Ta pielęgniarka to ja. To ja w chwili, gdy poznałam sanomentologię.
Wtedy nie wierzyłam, że emocje mają tak ogromny wpływ na ciało. Choć niby widziałam nieraz objawy psychosomatyczne różnych chorób. Sanomentologia sprawiła, że spuściłam z tonu i nabrałam pokory wobec możliwości umysłu. I szybko zaczęłam się uczyć tej metody.
Najpierw robiłam to, by wesprzeć siebie i bliskich. Z pacjentami tak nie pracowałam. Byłam w końcu poważnym przedstawicielem służb medycznych.
Lecz pogłębiając swą wiedzę, zrozumiałam, jak bardzo mogę im pomóc. Więc stwierdziłam, że nie ma co chować głowy w piasek. I zaczęłam łączyć pielęgniarstwo z sanomentologią.
Dziś jestem pierwszą w Polsce pielęgniarką i sanomentologiem jednocześnie. Pomagam ludziom w walce z bólem i to nie tylko typowym.
Biorę się za trudne przypadki. Za ból, na który lekarze nie potrafią już nic poradzić. Nie odwracam głowy od osób naprawdę cierpiących.
Sanomentologią i moją wiedzą pomagam też zmniejszyć lęk przed zabiegami, operacjami i pobytami w szpitalu. Co znacznie ułatwia później pracę lekarzom i przyspiesza rekonwalescencję pacjentów. Łączę dwa światy. I to lubię. Powiedz mi, z czym się mierzysz. Chętnie pomogę i Tobie.


